CZŁOWIEK – NAJOKRUTNIEJSZE ZWIERZĘ…

„Mamusiu! Mamusiu!
Przecież ja byłem grzeczny!
Ciemno! Ciemno…”

Takie krzyki dzieci wybudzały z letargu Żydów idących na śmierć do komory gazowej w Bełżcu. Ludzi tłoczących się, będących częścią martwej, posłusznej masy. Masy, którą obdarto z tożsamości, życia i wolności. Obdarto ze wszystkiego. Bełżec – nazistowski obóz zagłady, w którym wymordowano blisko 500 tysięcy osób. Trwało to od marca do grudnia 42 roku. Wystarczyło 10 miesięcy i kilkunastu SS-manów, by pozbawić życia tyle istnień ludzkich. Przywożono ich tam pociągami. Kazano rozebrać się do samych butów. Odłożyć pieniądze i rzeczy osobiste na jedną kupkę, związane buty na drugą. Potem udać się do pokoju higieny i inhalacji. Do komory gazowej.

Łzy stają w oczach, gdy w muzeum w Bełżcu ogląda się stare klucze ludzi mających nadzieję, że wrócą do swoich mieszkań. Zdjęcia uśmiechniętych dzieci, które jeszcze nie wiedziały, dokąd jadą. Obrazy przedstawiających obcinanie bród ortodoksyjnym Żydom tylko po to, by ich złamać.

Zawsze byłam optymistką i idealistką. Wierzyłam, że więcej jest ludzi dobrych niż złych. Że mamy w sobie większe pokłady miłości niż nienawiści. Że karma wraca, a dobroć zostanie nagrodzona. Ostatnie kilka dni to czas wątpliwości. Co trzeba mieć w głowie, by uznać drugiego człowieka za podgatunek i skazać cały naród na zagładę? Jak można mieć w sobie tyle nienawiści, by krzywdzić kogoś ze względu na to, że jest inny ode mnie? Że w co innego wierzy, ma inny kolor skóry, inaczej wygląda, czy inaczej kocha?

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to, co w Bełżcu działo się 70 lat temu wcale nie wydaje mi się tak odległe współczesnemu światu.

Fala nienawiści, moc stereotypów, propaganda nacjonalizmu – od tego zaczynały się największe zbrodnie ludzkości. Hitler i Goebbels też swoją chorą politykę nazywali, wprawdzie barbarzyńską, ale misją ratowania świata.

Marzę o tym, by do ludzi dotarło, że tak, jak nie każdy Polak to złodziej, tak nie każdy muzułmanin to terrorysta. Że otwarcie na inne narodowości może nam przynieść wiele korzyści. Że każdy kraj i naród ma w sobie coś pięknego, trzeba się tylko na to otworzyć. Że ponad wszystkim tym, co nas dzieli, wszyscy jesteśmy ludźmi. Mamy w sobie dobro i musimy kreować lepszy świat pełen miłości.

Historia lubi się powtarzać – nie pozwólmy na to.

M.

***

„Mummy! Mummy!
But I’ve been nice!
It’s so dark! Dark…”

Scream of children woke up from lethargy Jewish people, who were going to death to a gas chamber in Belzec. People who were crowding as a part of dead, amenable mass. A mass, which was stripped from its identity, life and freedom. Everything was taken away from them. Belzec – the Nazi death camp, where almost 500 thousands of people were killed. It was between March and December of 1942. Ten months and a dozen or so SS-man officers – enough to cripple for life so many lives. They’ve been transported there by trains. They were forced to undress to shoes. Told them to put all money and personal stuff in one place, shoes – in one another. Then – come to the hygiene and inhalation room. To the gas chamber.

It’s hard not to start crying, when in the Belzec museum you’re looking at old key of people, who hoped to come back to their houses someday. Photos of smiling kids, who have no idea, where they’re going. Pictures of Nazis, who were cutting breads of Orthodox Jews just to break these people.

I’ve always been an optimist and idealist. I believed, that there are more good than bad people in these world. That we’ve got more love than hate inside ud. That karma comes back and goodness would be praised. Last few days – it’s a time of doubts. What do you need to have in your mind to recognize other person for a subspecies and sentence all nation to death? How is it possible to have so much hate inside to hurt somebody because that person is different than me? Because he or she believe in something else, has different skin color, looks different or love in different way?

The worst part is that everything what happened in Belzec 70 years ago doesn’t look so far from present reality.

The wave of hatred, power of stereotypes, propaganda of nationalism – these are things where started all the biggest crimes against humanity . Hitler and Goebbels called their sick politics – mission of saving the world (quite barbaric, but still mission).

I’ve got a dream. Let all people understand, that if not every Pole is a thief, not every Muslim is a terrorist. That being open for other nationalities might give us a lot of profits. That every country and every nationality has beauty inside, we just need to be open minded. That above all these things which makes us different – all of us are humans. We’ve god kindness inside and we need to create better world full of love.

History repeats itself – don’t let it do something like that again.

M.

Dodaj komentarz