GOODBYE 2016, HELLO 2017!

Styczeń dobiega końca, a więc czas najmniej skutecznie realizowanych postanowień noworocznych minął. Można odetchnąć z ulgą :) i zabrać się do spisania swoich noworocznych planów.

Zanim jednak przejdę do planów, najwyższy czas podsumować 2016.

Był to zarówno najtrudniejszy, jak i najlepszy rok mojego życia. Sporo zmian – nowa praca, przeprowadzka do Warszawy, rozstanie. Wszystko skumulowane w jednym momencie. Nie chcę mówić, że nie było momentów słabości, ale to wszystko dało mi porządnego kopa. Skłoniło do refleksji. Wprowadziło na drogę, na której uczę się czuć dobrze sama ze sobą. Zaczęłam podróżować. Bardziej dbać o zdrowie. Biegać. Poznawać siebie. Otaczać się wspaniałymi ludźmi i doceniać to, co mam. Wciąż poszukuję. Ciągle brak mi wielu odpowiedzi, ale ten rok sprawił, że czuję się naprawdę szczęśliwa i wiem, że nie mogę żyć w dzikim, bezrefleksyjnym pędzie. O tę wiedzę jestem dojrzalsza.

Najlepsze jest to, że coraz mocniej wierzę w to, że szczęście zależy tylko ode mnie. Mam wokół siebie cudownych ludzi, którzy wysyłają w świat dobrą energię. Z tą myślą mogę patrzeć na najbliższy rok tylko przez różowe okulary :)

Mam kilka planów na 2017 rok.

Przebiegnę trzy półmaratony – pierwszy już w marcu w Lizbonie. Ciągnie mnie na wschód (śladami mojego starszego brata :)) – zobaczę Lwów, Wilno lub Kijów. Pochodzę po szkockich górach. Kupię rower i zrealizuję z nim jakąś magiczną podróż. Będę jeszcze więcej czytać i uczyć się życia z książek. Poświęcę więcej czasu na naukę języków. Wrócę do fotografii portretowej. Rozpocznę realizację planu: trekking we wszystkich polskich parkach narodowych. W grudniu wyruszę do Norwegii w poszukiwaniu zorzy polarnej.

Tak, tych planów jest dużo. Ale czymże byłoby nasze życie bez marzeń? :) Wiem, które są dla mnie najważniejsze i od ich realizacji zacznę.

Pewien mądry człowiek zawsze powtarza mi, że muszę nauczyć się przede wszystkim jeszcze dwóch rzeczy – cierpliwości i odpuszczania. Mniej spiny, mniej niepotrzebnego nakręcania się, więcej spokoju i aprobaty do tego, co daje mi życie i co jest w stanie przyswoić mój organizm. To główny plan na najbliższy rok.

Tymczasem – 2016, dziękuję, że byłeś, dużo mnie nauczyłeś. 2017, miło Cię poznać, bądźmy dla siebie dobrzy :)

M.

***

It’s almost the end of January, so the time of the least effective solutions of the year is gone. We can breath a sigh of relief :) and get around to write down our plans for a new year.

Before I’ll get to the plans, it’s high time to sum up 2016.

It was the most difficult and the best year of my life at the same time. A lot of changes – new job, new city, break up. All of it cumulate in one moment. I don’t want to lie there was no moment of weakness, but everything what happened kind of motivated me. It encouraged me to think. Lead me on a way, where I learn how to feel good with me, myself and I. I’ve started travelling. Take care of my health. Run. Get to know myself. Surround myself by wonderful people and appreciate, what I have. I’m still in the middle of searching. There are still some answers missing. But this year made me feel really happy and aware, that I can’t take part in wild and fast life with no reflection. I am more mature because of these knowledge.

The best part is that I believe more than ever, that my happiness depends just on me. I’ve got amazing people around. People, who send positive energy to the world. With that thought I can look at that world through rose-tinted spectacles :)

I’ve got some plans for 2017.

I’m going to run three half marathons – first one in Lisbon in March. The Eastern Europe attracts me (like my older brother :) ) – I’ll visit Lvov, Kiev or Vilnius. I’ll go for trekking in Scottish mountains. I’ll buy myself a bike and take it for a magic trip. I’m gonna read even more and learn from books how to live. I’ll spend more time on learning languages. I will come back to taking pictures of people. I’ll start my big plan of trekking in every national park in Poland. In December I’ll visit Norway to find an aurora.

Yes, there are a lot of plans. But what would be our life without dreams? :) I know, which are the most important for me and I’m going to start from them.

One clever guy always repeat to me, that I’ve got two very important things to learn – patience and easing up. Less crouching, less unnecessary being wound, more calm and approving of everything, what life gives me and my organism is able to adopt. That’s the main plan for 2017.

Meanwhile – 2016, thank you for being here, you’ve taught me a lot. 2017, nice to meet you, let’s be good to each other :)

M.

Dodaj komentarz