ITALIA, TI AMO!

Zawsze chciałam jechać do Włoch – wreszcie się udało! Spędziłyśmy tam z Mroczi tylko 6 dni, ale to były bardzo intensywne wakacje… To były wakacje pod znakiem kilku słów: „bellissimo”, „blondina” i „Polonia? bella ragazza” :)

Dzień 1. Mediolan

Mediolan to nie tylko Duomo. To urocze uliczki i przepyszne jedzenie. Koniecznie trzeba spróbować: panzerotti (włoskie pierogo-pizze), a w dzielnicy Navigli – przepysznych arancini z pistacjami (coś a la smażone risotto w kulkach) i przede wszystkim… najlepszych na świecie lodów w Cioccolat Italiani (polecam pistacjonwe i o samku białej czekolady z orzechami).

Dzień 2. Como

Rejs po jeziorze Como zaskoczył nas czasem trwania. Nie spodziewałyśmy się, że ponad dwie godziny spędzimy na statku. Ze względu na to nie mogłyśmy zobaczyć wszystkich alowniczych miasteczek otaczających jezioro – zdecydowałyśmy się na dwa: Belagio i Como. Niesamowite jest to, że każde z tych miastaeczek urzekało na swój własny sposób pomimo tego, że leżą bardzo blisko siebie.
Kwintesencją dnia była wizyta w klubie Byblos (czasem lokalsi z Tindera do czegoś się przydają). Całkiem fajny klub, rozmieszczony na tarasach, na świeżym powietrzu z rewelacyjnym DJ-em. Może odrobinkę zbyt bananowy, jak dla mnie ;)

Dzień 3. Wenezia

Moje miejsce na ziemi! Wszyscy ostrzegali mnie: „przereklamowana”, „śmierdzi”, „nic specjalnego”. Może to sprawiło, że obudziła się moja słynna przekora i zakochalam się w tym miejscu. Zawsze uwielbiałam wodę (rzeki, jeziora, morza), a połączenie pięknej włoskiej architektury z kanałami, po których ludzie poruszają się na łodziach – dla mnie rewelacja! :) Polecam zgubić się w Wenecji. Pomaga także brak poroumienia z couchsurferem, które zmusza się do całonocnych wojaży po miescie na wodzie i poznawania Wenecjan :)

Dzień 4/5. Werona

Tutaj spędziłyśmy najwięcej czasu. Trudno się dziwić, skoro wszyscy zwracali się do nas „Giulietta” :) Najlepsze jedzenie i najbardziej włoski klimat ze wszystkich miejsc, w których byłyśmy. Tutaj znów pomogło wsparcie lokalsów, trafiłyśmy do cudownej knajpki na przepyszne Gnochi i makaron domowej roboty. Tak – nie robiłyśmy nic innego poza jedzeniem i piciem :) Boję się podliczyć, ile butelek prosecco pękło :)

Dzień 6. Bergamo

Całkiem urokliwe miasteczko. Widać tu jednak bliskość lotniska, dużo turystów i imigrantów. Przyjemne miejsce, w którym ciężko było znaleźć coś dobrego do jedzenia – niewiele knajpek nie nastawionych na turystów. Może na tym miasteczku odbił się mój nastrój – myśląc o wylocie już tęskniłam za Włochami…

Jedno jest pewne – do Włoch wrócę jeszcze nie raz, w tym miejscu nie przestawałam się czymś zachwycać. Pyszne jedzenie, urokliwa architektura i cudowni ludzie. Polecam! :)

M.

 

***

 

I’ve always wanted to visit Italy – finally I did it! Mroczi and I have spent there just 6 days, but it was really intensive holidays… There were few words of this holidays: „bellissimo”, „blondina” i „Polonia? bella ragazza” :)

Day 1. Milano

Milan it’s not just Duomo Cathedral. It’s a place of charming streets and delicious food. You can’t leave it without trying: panzerotti (italian combination of pizza and „pierogi”), and in Navigli district – amazing arancini with pistachios (something like fried risotto balls) and primarily… the best ice cream of the world in Cioccolat Italiani (my recommendation: pistachio and white chocolate with hazelnuts flavours).

Day 2. Como

A cruise over the Como lake surprised us – we didn’t expect that we’ll spend more than two ours on the boat. That was the reason, why we couldn’t visit every beautiful town on the lakeside – we decided to visit just the two of them: Belagio i Como. The most amazing thing is that, both of this places magnetized in its own way despite they aren’t far away from each other.
A quintessence of that day was partying in Byblos club in Milan ( sometimes local people from Tinder are useful:) – they are good advisors). Quite nice club, based on patio on a fresh air with incredible DJ. Maybe quite too fancy, in my opinion ;)

Day 3. Venice

My place on the earth! Everybody warned me: „overhyped”, „smells”, „nothing special”. Maybe that is the reason, why my famous contrariness woke up and I fall in love with that city . I’ve always loved water (rivers, lakes, seas), and the combination of beautiful Italian architecture with water canals, which people use to get around the Venice – looks perfect for me! :) My recommendation: get lost in Venice. Something helpful: a lack of communication with couchsurfer, which force you to all night long walk through the water city and get to know Venice people :)

Day 4/5. Verona

Here we’ve spent the longest period of time. It’s not surprising, cause everybody here called us „Giulietta” :) The best food and the most Italian climate of all cities we’ve discovered. Here, the support of local people was helpful, again – we went to really amazing restaurant to eat incredible gnochi and hand made pasta. Yep – we haven’t done anything else – just eating and drinking :) I’m afraid of counting, how many bottles of Prosecco lost that fight with us :)

Day 6. Bergamo

Quite charming place. It’s easy to notice here, that airport is close – a lot of tourists and refugees. Nice place, where it was hard to find some good restaurant not focused on tourists. Maybe the main influence on my opinion about Bergamo had my mood – I’ve started think about coming back flight and I’ve already missed Italy…

For sure – I will go back to Italy more than once time – I couldn’t stop to enojoying all that places. Delicious cuisine, lovely architecture and wonderful people. I strongly recommend! :)

M.

Dodaj komentarz