KOLEJNA PIĘKNA PRZYGODA – KAJAKIEM PO WIŚLE

Ostatni weekend to nie tylko wyjście ze strefy komfortu, ale także ogromna inspiracja. Padł pomysł – robimy spływ kajakowy Wisłą. Jedyna możliwa odpowiedź: dobrze, robimy! I tak stało się – przepłynęliśmy 80 km najdłuższą Polską rzeką – od Góry Kalwarii do twierdzy w Modlinie. I stało się – za nami kolejna piękna przygoda – kajakiem po Wiśle.

Pierwszy dzień był dość trudny, pełen zmagań ze znoszącym nas na prawo kajakiem. Wkładaliśmy mnóstwo siły w to, by płynąć do przodu i by się zsynchronizować. Ale było warto. Dla tych widoków. Okazuje się, że kilka kilometrów od Warszawy Wisła jest nieposkromiona, zielona i po prostu… piękna. Nie do końca lubię klimat miejskiej rzeki, kojarzy mi się z hałasem i zapachem fajek. Tutaj jednak rzeka była inna. Nawet w centrum miasta mogliśmy zatrzymać się na piaszczystej wyspie na samym środku rzeki. Nagle odbierasz miasto inaczej, gdy patrzysz na nie z perspektywy płynącej rzeki.

Dopełnieniem tego bliskiego spotkania z królową polskich rzek był nocleg na dzikiej wyspie. Nazwaliśmy ją Wyspą Szczęścia :). Do tego szczęścia wystarczył namiot, ognisko i piękny zachód Słońca topiącego się w zielonej rzece.

Bliskość wody działa na mnie kojąco. Mimo fizycznego wysiłku i ogromnej pracy mięśni rąk, którą trzeba było włożyć, by przesuwać się kajakiem do przodu – dawno dwa dni weekendu nie pozwoliły mi tak odpocząć. Od zgiełku, szumu, bałaganu miasta. Polecam wszystkim poznawanie rzek z tej perspektywy. We mnie ta przygoda obudziła coś nowego i wzmocniła pragnienie odkrywania kraju z różnych perspektyw. Może dla nas to jakiś początek większego planu… :)

M.

FullSizeRender_4

FullSizeRender_3

FullSizeRender_1

FullSizeRender

***

Last weekend wasn’t just about stepping out of comfort zone, but also about inspiration. The idea appeared – let’s go for a canoeing on Vistula river. There was the only one good answer: ok, let’s go! And it happened – we crossed over 80 km on the longest polish river – from Gora Kalwaria to fortress in Modlin.

First day was quite difficult, full of struggling with canoe, which drifted us to the right side all the time. We had to use a lot of power to flow forward and to be synchronized. But it was worth it. For these views. It appears, that few kilometers from Warsaw, Vistula river is unabashed, green and… just beautiful. I’m not the biggest fan of city part of the river, it associates for me with noise and smell of cigarettes. But in that case river was different. Even in the city center we could stop on a sand Island in the middle of the river. And suddenly you reclaim that city other way, when you look at it from the perspective of the river.

An accomplishment of that close meeting with the queen of polish rivers was a night on the wild Island. We’ve called it The Island of Happiness :) . All we needed for that happiness were a tent, campfire and beautiful sunset below the green water.

Closeness to the water running on me dreamily. Despite of physical effort and huge work of hand muscles to flow forward – I don’t remember a weekend which let me relax as much as the last one. From tumult, buzz and crud of the city. I recommend all for you getting close to the river from that perspective. This adventure awoke something new inside me and strengthened a desired to explore that country from different points of view. Maybe for us it’s kind of the beginning of some bigger plan… :)

M.

Dodaj komentarz